„Oj, Helen, Helen, narobiłaś Ty rabanu” – w rocznicę śmierci Heleny Kmieć

     Polska wolontariuszka misyjna Helena Kmieć pojechała do Boliwii, aby przytulić biedne, osierocone dzieci. 25 stycznia 2017 roku brutalnie zamordował ją wychowanek ochronki, zanim rozpoczęła w niej swoją misyjną posługę miłości. O śmierci Helenki pierwszy w rodzinie został powiadomiony jej wujek – bp Jan Zając. „Helenka poszła do Nieba” – z tymi słowami stanął w drzwiach jej rodzinnego domu, aby przekazać tę tragiczną wiadomość. Historia Helenki, chociaż bardzo krótka, bo tragicznie zeszła ona z tego świata w wieku zaledwie 25 lat, pokazała, że warto mieć ideały i warto pięknie żyć. Chciała być blisko Nieba nie tylko przez głębokie życie religijne, ale także fizycznie. Latała więc na pokładach samolotów jako stewardesa. Zaprzyjaźniony z jej rodziną ks. Stanisław Ślusarczyk przypomina, że świętym nie zostaje się po śmierci, lecz za życia, a Kościół wydaje tylko werdykt, że danej osobie przysługuje ten tytuł. Ks. Ślusarczyk podaje fakt, który świadczy o wyjątkowej dojrzałości Helenki. Otóż gdy wypełniała ankietę dla linii lotniczych Wizz-Air, dała odważną odpowiedź na postawione jej pytania. Oto one: „Plany na najbliższy rok: duszpasterstwo lotnicze, uporządkowanie, nauczyć się hiszpańskiego; na następne 5 lat: rodzina, praca dająca satysfakcję, być bardziej dla innych; plan długoterminowy: świętość – jako cel ostateczny!”. Dla niej to było takie całkiem normalne: lotnisko, rodzina, świętość! – mówił ks. Ślusarczyk.

 

     Wiele o Helence, ale również o najbliższej rodzinie mówi list jej starszej siostry Teresy. Pośród słów wyrażających najgłębszą tęsknotę są rady dla nas wszystkich, pochodzące od osoby, która przeszła przez wszystkie etapy żałoby po utracie najbliższej sercu siostry. Pochylmy się nad fragmentem listu Teresy do śp. Helenki: „Wiesz… dużo się nauczyłam przez ten czas, te samotne dwieście dziewięćdziesiąt pięć dni. Wiele zrozumiałam, wiele zobaczyłam. (…) Że nie można odkładać miłości na potem. Oj, Helen, Helen, narobiłaś Ty rabanu… Nie tylko w moim sercu. Chyba się nie spodziewałaś tego, co się zaczęło na świecie dziać po tym, jak ten świat o Tobie usłyszał. Wiesz, jaka jestem z Ciebie dumna?”. Są świadectwa mówiące nawet o powołaniach kapłańskich, które się zrodziły pod wpływem radosnego, rozśpiewanego świadczenia Helenki o Chrystusie. A na jej pogrzebie jeden z księży wyznał: „Nauczyłaś mnie pięknego patrzenia na drugi brzeg naszego życia”.

 

Na podstawie: http://niedziela.pl/artykul/135025/nd/Lotnisko-rodzina-swietosc